WSPOMNIENIE Ludzie odchodzą… pamięć pozostaje…

Józef KIRSZ (14.03.1944 – 22.05.2013) – na trwale wpisany w sportową historię miasta.
W ponad dziewięćdziesięcioletniej piłkarskiej historii klubu sportowego Tomasovia w jej barwach przewinęło się wielu dobrych napastników.
Z kronikarskiego chociażby obowiązku należałoby tu wymienić: Jerzego Jachimskiego, Mieczysława Ważnego, Stefana Kleszczyńskiego, Tomasza Marianowskiego, Leszka Wróbla, Lucjana Henzla, Mariana Bańkę, Józefa Stefanika, Dariusza Bendera, Bogdana Stawarskiego, Jacka Iwanickiego, Jacka Paszkiewicza, Piotra Wasilewskiego, Janusza Świderka, Przemysława Wawrycę, Artura Wąsacza, Daniel Koczona, Kamila Droździela, Jacka Kusiaka, Marcina Żurawskiego… i wielu innych.
W tej elitarnej grupie zawodników nie sposób pominąć osoby Józefa Kirsza, którego imieniem odbywa się już drugi halowy turniej piłkarski oldbojów.
Tu należą się słowa pochwały organizatorom tego turnieju, że są dzisiaj z nami ci którzy byli jego wychowankami lub grali razem z Józiem lub panem Józkiem (jak większość z nas braci piłkarskiej się do niego zwracała).
Bo Józef Kirsz pozostał w naszej pamięci jako „dobry duch” Tomasovii, z którą związany był przez ponad pięćdziesiąt lat swojego życia, a równocześnie jako osoba niezwykle życzliwa i bardzo lubiana w sportowym środowisku.
Pozwólcie państwo, że pokrótce bliżej przedstawię postać Józefa Kirsza, który na stałe wpisał się w historię naszego miasta.
Urodził się 14 marca 1944 roku w niedalekiej od Tomaszowa – Rawie Ruskiej. W wyniku politycznych zmian i nowego podziału Europy, jego rodzice postanowili przenieść się w „nowe” granice Polski i zamieszkali w odległym od Tomaszowa, ale już tylko o 9 kilometrów… Bełżcu.
Józef Kirsz po ukończeniu szkoły podstawowej w 1958 roku jako syn kolejarza podejmuje naukę w Technikum Kolejowym w Gliwicach. Pomimo szczupłej sylwetki, średniego wzrostu i niezbyt imponujących warunkach fizycznych przejawia olbrzymi talent i wrodzone zdolności techniczne w operowaniu piłką, jest niezwykle szybki i zwrotny.
Jego pierwszym trenerem w zespole trampkarzy z Gliwic jest Jerzy Cich. Ma za współpartnerów w zespole piłkarskim następujące późniejsze gwiazdy na piłkarskiej mapie Polski: Włodzimierza Lubańskiego, Joachima Marksa, Jerzego Musiała, Krystiana Hankego, Wita Żelazko, Rainera Kuchtę.
Wraz z nimi w 1959 roku zdobywa tytuł wicemistrza Śląska trampkarzy.
W 1962 roku drużyna GKS Gliwice z Józefem Kirszem w składzie wygrywa rywalizację o tytuł najlepszej drużyny juniorów na Śląsku pokonując Zryw Chorzów 5:2.
A spotkanie to przy stutysięcznej widowni rozgrywane było jako przedmecz przed pamiętnym meczem Górnika Zabrze z FC „Santos” w którym występował jeden z najlepszych piłkarzy naszego globu PELE.
Latem 1963 roku będąc na wakacjach u rodziców w Bełżcu rozgrywa sparing w drużynie Orkana Bełżec z zespołem Tomasovii. Ku ogólnemu zdziwieniu kibiców Orkan Bełżec wygrywa 5 : 0, a wszystkie bramki zdobywa 19 – letni wówczas Józef Kirsz.
Zauważyli to tomaszowscy działacze i zaproponowali mu grę w drużynie Tomasovii, która miała już w swoich szeregach wiele późniejszych znakomitości piłkarskich co dawało bardzo realne wówczas szanse na zaistnienie tomaszowskich piłkarzy na centralnym szczeblu rozgrywek w tym czasie.. To Piotr Mizera, Franciszek Kulik, Henryk Dziupiński, Adam Szymusik, Ryszard Siegiel, Antoni Satuła, Antoni Wieczerzak, Henryk Mikuszewski, Leonard Miklaszewski, Marek Mońko, Tomasz Marianowski, bracia Janusz i Stefan Kleszczyńscy oraz nasz niezapomniany Józef Kirsz pod wodzą trenerów początkowo Helmuta Auguścika i następnie Wojciecha Waldemara Bednarskiego tworzą wówczas niezapomniany do dzisiaj team Tomasovii tych lat.
W zespole Tomasovii debiutuje w 1963 roku w wygranym 3:2 meczu przeciwko Orlętom Łuków, w którym zdobywa dwie bramki. Ten wyborny strzelec legitymujący się czasem 11,6 sekundy na 100 metrów zasłynął również jako wykonawca słynnego tricku technicznego określanego jako „rowerek”. Że był to niezwykle trudny element techniczny może świadczyć fakt iż wielu piłkarzy (z czytającym te słowa również) próbowało wyuczyć się tej zagrywki, ale bezskutecznie, ba nawet nikt nie zbliżył się nigdy do klasy mistrza.
W okresie służby wojskowej występuje w barwach grającego również w klasie okręgowej Technika Zamość.
Po powrocie z wojska ma ofertę powrotu do GKS-u Gliwice, ale za namową trenera Leona Żukowskiego postanawia pozostać w Tomasovii i jest wierny biało – niebieskim aż do zakończenia czynnej kariery zawodniczej w 1976 roku.
W 1972 roku kończy w Międzyzdrojach kurs trenerski i oprócz gry zajmuje się również szkoleniem młodzieży. Jako młody jeszcze zawodnik miałem ten zaszczyt znaleźć się w pierwszej grupie juniorów Tomasovii trenowanej właśnie przez Józefa Kirsza. Drużyna nasza rozgrywała wówczas swoje spotkania jako przedmecze drużyny seniorów Tomasovii. U schyłku kariery piłkarskiej w 1976 roku walnie przyczynia się do awansu Tomasovii do trzeciej ligi.
Józef Kirsz w latach 1963–1976 rozegrał w Tomasovii prawie pół tysiąca spotkań i strzelił ponad sto bramek.
Był zawodnikiem cenionym i lubianym zarówno przez zawodników jak i kibiców, żywo interesujący się sprawami klubu i środowiska sportowego. Do 1980 roku pełnił funkcję dyrektora ośrodka sportu i rekreacji w Tomaszowie Lubelskim.
Następnie z przyczyn od siebie niezależnych odchodzi z pracy w klubie, ale nadal społecznie udziela się na jego rzecz. W okresie lat 1981 – 1984 pracuje w Miejskim Zarządzie Remontowo – Drogowym, a przez kolejne cztery lata prowadzi własną działalność gospodarczą.
Tęsknota za futbolem jest jednak wielka. W 1988 roku powraca do klubu w charakterze trenera młodzieży. Dzieli się swoją wiedzą i umiejętnościami przekazując je z powodzeniem kolejnym pokoleniom zawodników szkolonych w naszym klubie, których wielu dzisiaj możemy spotkać na tym turnieju. Na długie lata niepozorna zdawałoby się postać Józia Kirsza wtopiła się w krajobraz i można kolokwialnie powiedzieć w obiekty tomaszowskiego klubu. Utarło się powiedzenie, że Józia najczęściej można spotkać „na Tomasovii”.
Przez wiele lat był członkiem zarządu klubu i kierownikiem pierwszej drużyny seniorów Tomasovii. Do końca swoich dni interesował się klubem i jak wielu żył jego problemami. Odszedł od nas dość nieoczekiwanie w dniu 22 maja 2013 roku, roku w którym nasz klub Tomasovia obchodził piękny jubileusz 90-lecia. Szkoda, że już bez Józia…
Został pochowany na cmentarzu komunalnym w Tomaszowie

– Moje wspomnienie o Józefie Kirszu oparłem głównie na własnej pamięci (to efekt wielokrotnych i zwykle bardzo długich rozmów – często przy szklaneczce piwa), ale także na artykule jaki o tym piłkarzu zamieścił w numerze 4. Rewizji Tomaszowskich w 2001 roku Zbigniew Śledź.
Mirosław Tereszczuk

SONY DSC

„Przyjaciele Józka”, foto Marek Ignaciuk.
Na zdjęciu – stoją: Stefan Kleszczyński, Ireneusz Suchowierzch, Wiesław Iwanicki, Andrzej Sigłowa, Marian Kopczan, Zenon Krawczyk.
W przysiadzie: Mirosław Tereszczuk, Zenon Maksymiak, Marian Bańka, Andrzej Krawczyk.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.